Zielona Góra kupiła sprzęt do badania drzew. Ma pomóc ocenić, które można ratować
Zielona Góra wyposażyła miejskich specjalistów w dwa nowe urządzenia, które mają pomóc lepiej oceniać stan starych drzew i ograniczać ryzyko związane z ich łamaniem lub przewracaniem się. To narzędzia, które mają wspierać decyzję: zachować drzewo czy jednak je usunąć.
W praktyce chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców i jednocześnie o możliwie najdłuższe utrzymanie sędziwych okazów w krajobrazie miasta. Jak podkreśla miejska ogrodnik Monika Drozdek, sprzęt został zamówiony na prośbę prezydenta Marcina Pabierowskiego i trafił już do Zakładu Gospodarki Komunalnej.
Nowe narzędzia dla miejskich specjalistów
Do dyspozycji pracowników ZGK trafił tomograf soniczny, czyli urządzenie pozwalające zajrzeć do wnętrza pnia bez jego uszkadzania. Badanie przypomina diagnostykę stosowaną w medycynie: specjalne czujniki pomagają stworzyć obraz tego, co dzieje się w środku drzewa, i wskazać ewentualne ubytki, zgniliznę albo inne niewidoczne z zewnątrz problemy.
Drugim zakupem jest sprzęt do próby obciążeniowej. W uproszczeniu polega on na kontrolowanym naciąganiu pnia i sprawdzaniu, jak drzewo reaguje na nacisk. Dzięki temu można ocenić, czy pień oraz system korzeniowy są w stanie bezpiecznie przenosić obciążenia, na przykład podczas silnego wiatru.
– Trzeba jednak pamiętać, że tomograf nie wydaje werdyktu. Ostatecznie decyzję zawsze podejmuje człowiek
Monika Drozdek, miejski ogrodnik w Zielonej Górze
Diagnostyka nie zastępuje doświadczenia
Choć nowy sprzęt daje specjalistom dużo więcej informacji, nie eliminuje potrzeby oględzin i oceny terenowej. Każde badanie zaczyna się od sprawdzenia korony, pnia i korzeni, a także od opukiwania i osłuchiwania drzewa. Już na tym etapie można dostrzec uszkodzenia, nietypowe rozwidlenia czy inne sygnały, które wymagają dalszej analizy.
Monika Drozdek i Marek Grześkowiak zwracają uwagę, że szczególnie uważnie trzeba patrzeć na drzewa rosnące w miejscach intensywnie uczęszczanych, takich jak przystanki, okolice szkół, przedszkoli czy ruchliwych ulic. Tam margines błędu jest najmniejszy, bo potencjalne skutki przewrócenia się drzewa byłyby najpoważniejsze.
– Jest „wariantem siłowym”. Polega na naciąganiu pnia, oczywiście do pewnych granic, i badaniu, jaki drzewo daje opór. Dalej jest już czysta matematyka. Chodzi o to, żeby sprawdzić, czy przy naporze wiatru o sile X to się może złamać lub wywrócić
Marek Grześkowiak, certyfikowany inspektor drzew w Dziale Utrzymania Zieleni Zakładu Gospodarki Komunalnej
Kiedy pusty pień nie oznacza zagrożenia
W miejskiej praktyce ogromne znaczenie ma rozróżnienie między drzewem rzeczywiście niebezpiecznym a takim, które tylko wygląda groźnie. Marek Grześkowiak wyjaśnia, że starsze lipy bardzo często są puste w środku, co jest ich naturalną cechą. Sam fakt ubytku wewnętrznego nie przesądza jeszcze o złamaniu czy przewróceniu.
Specjaliści przypominają, że pień drzewa działa inaczej niż jednolity metalowy pręt. Kluczowa jest grubość zdrowej tkanki pod korą. Nawet przy pustym wnętrzu drzewo może zachowywać stabilność, jeśli jego konstrukcja nadal spełnia swoją funkcję. Właśnie dlatego tomograf i próby obciążeniowe mają pomagać w podejmowaniu bardziej precyzyjnych decyzji, zamiast opierać się wyłącznie na wyglądzie zewnętrznym.
Przykład z Chynowa i trudne decyzje
Jednym z drzew, które wzbudzało niepokój mieszkańców, był dorodny klon przy przystanku obok ZUS na Chynowie. Według oceny specjalistów drzewo ogólnie nie było w złej kondycji i mogłoby dalej rosnąć, gdyby znajdowało się w mniej uczęszczanym miejscu. Problem stanowiły jednak uszkodzenia pnia, ubytki wewnętrzne oraz rozwidlenie w kształcie litery V.
W takim przypadku priorytetem staje się bezpieczeństwo ludzi korzystających z przystanku. Jak podkreśla Monika Drozdek, przy bardzo intensywnym użytkowaniu terenu ryzyko uznano za zbyt duże. Jednocześnie miasto zaznacza, że z zasady stara się unikać wycinek, a drzewa zachowuje tam, gdzie pozwala na to ich stan i gdzie można je regularnie monitorować.
- nowy tomograf soniczny pozwala badać wnętrze pnia bez jego uszkadzania,
- sprzęt do próby obciążeniowej sprawdza odporność drzewa na nacisk i wiatr,
- decyzje nadal podejmują specjaliści, a nie samo urządzenie,
- największą ostrożność stosuje się przy drzewach przy przystankach, szkołach i ruchliwych ulicach.
Dla mieszkańców to ważna wiadomość, bo każde takie badanie dotyczy nie tylko zieleni, ale też codziennego poczucia bezpieczeństwa w mieście. Zielona Góra chce zachowywać jak najwięcej dorodnych drzew, ale bez ryzykowania zdrowia i życia osób, które przechodzą obok nich każdego dnia.
Nowy sprzęt ma więc pomóc w podejmowaniu decyzji trudnych, ale bardziej świadomych. Tam, gdzie drzewo da się uratować, pozostanie. Tam, gdzie zagrożenie okaże się zbyt duże, zapadnie decyzja o wycince.
Informacje przekazał Zakład Gospodarki Komunalnej w Zielonej Górze.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!