Rowerem do pałacu w Bojadłach. Nowa trasa i odrodzony zabytek na wyciągnięcie ręki
Zielona Góra zyskała prawdziwy hit dla miłośników dwóch kółek. Trasa rowerowa do Bojadłów, jeszcze kilka lat temu uciążliwa i szutrowa, dziś przypomina niemieckie autostrady rowerowe. To zasługa nowego mostu na Odrze, który zastąpił wysłużony prom w Milsku. Od tego momentu przejazd z Łazu do zabytkowego pałacu to czysta przyjemność – gładka nawierzchnia, malownicze widoki i zaledwie 12 kilometrów dzielące od jednej z najciekawszych rezydencji w regionie.
Nowa rowerostrada: komfort i widoki, które zapierają dech
Trasa zaczyna się przy wjeździe do Łazu. Stamtąd do mostu na Odrze prowadzi szeroka, asfaltowa droga rowerowa, która swoją jakością przypomina rozwiązania znane z zachodnich sąsiadów. To nie jest zwykła ścieżka – to pełnoprawna rowerostrada, na której można rozwinąć prędkość i cieszyć się jazdą bez pyłu i wybojów. Do mostu jest niecałe 10 kilometrów, a potem już tylko 2 kilometry dzielą od celu.
Dolina Odry to w tym miejscu prawdziwy raj dla oczu. Dzika przyroda, rozległe łąki i rzeka wijąca się w dole sprawiają, że nawet najbardziej wymagający cykliści będą zachwyceni. Warto zatrzymać się na moście i przez chwilę popatrzeć na wodę – to jeden z tych widoków, które zostają w pamięci na długo. Przy odrobinie szczęścia można dostrzec ptactwo wodne i inne zwierzęta, które znalazły tu swój dom.
Jak dojechać? Dwie opcje, jedna lepsza od drugiej
Do Łazu można dotrzeć na dwa sposoby. Pierwszy, prostszy, prowadzi przez Droszków. Drugi, bardziej malowniczy, wiedzie przez Przytok. To właśnie wariant przytocki polecamy wszystkim, którzy szukają nieco więcej emocji. Trzeba najpierw dojechać do leśniczówki w Starym Kisielinie, a następnie wybrać leśny szlak lub asfaltową drogę. Ta druga opcja wiąże się z wymagającym podjazdem, ale wysiłek zostanie wynagrodzony szalonym zjazdem w dół, który dostarczy mnóstwa frajdy.
Dla tych, którzy wolą spokojniejszą jazdę, leśny szlak będzie idealnym wyborem. Prowadzi przez zacienione tereny, z dala od ruchu samochodowego, i pozwala w pełni nacieszyć się bliskością natury. Niezależnie od wybranej trasy, cel jest ten sam – pałac w Bojadłach, który po latach zapomnienia znów zachwyca.
Pałac Kottwitzów: od ruiny do perły baroku
Pałac w Bojadłach to budowla z duszą. Wzniesiony w 1735 roku przez Henryka Dawida von Kottwitza, stanął na zrębach wcześniejszej rezydencji. Przez ponad dwieście lat był własnością rodu Kottwitzów, aż na początku XX wieku przeszedł w ręce berlińskiego generała von Scheffera. Po wojnie budynek pełnił różne funkcje – był przedszkolem, szkołą, ośrodkiem kolonijnym, wiejską świetlicą, a nawet porodówką. Niestety, lata 90. przyniosły dewastację i rozkradanie zabytku, który popadł w kompletną ruinę.
Przełom nastąpił w 2014 roku, kiedy obiekt przejęła Fundacja Pałac Bojadła. Dzięki ośmioletnim pracom remontowym i konserwatorskim, wspieranym pokaźnymi funduszami z Unii Europejskiej, udało się przywrócić pałacowi dawny blask. Dziś turyści mogą podziwiać odnowione sale i komnaty na parterze, pieczołowicie odtwarzane i stylizowane na barokową dobę saską. Na tarasie z kamienną balustradą można zjeść niedrogie lody czy wypić lemoniadę, a w niedziele – zamówić obiad w pałacowej restauracji.
Zwykle ruch w restauracji jest w niedziele, to już taka mała tradycja. W soboty przyjeżdżają zielonogórzanie bardziej nastawieni na zwiedzanie.
Anita Kamińska, Fundacja Pałac Bojadła
Skarb z Kassel i festiwal literatury
Pałac w Bojadłach to nie tylko architektura, ale także historia, która wciąż żyje. W tym roku na dziedzińcu zakwitły niecodzienne róże – rzadka odmiana odnaleziona w ogrodzie Wilhelmshöhe w Kassel, gdzie mieszkała Katarzyna Wirtemberska z Hieronimem Bonaparte. Najprawdopodobniej te same kwiaty zdobiły ogród francuskiej cesarzowej Józefiny w rosarium w Malmaison. To niezwykłe połączenie historii i przyrody przyciąga miłośników botaniki z całej Polski.
Ale to nie wszystko. W sierpniu pałac i park w Bojadłach staną się jednym z miejsc Festiwalu Rzeki Literatury. W sobotę zaplanowano spotkania z takimi twórcami jak Ewa Woydyłło, Sylwia Chutnik, Eliza Kącka, Joanna Bator, Katarzyna Kasia, Grzegorz Markowski i Maciej Stuhr. To wyjątkowa okazja, by połączyć rowerową wycieczkę z kulturalnymi przeżyciami najwyższej próby.
Dlaczego warto? Bo to inwestycja w lokalną społeczność
Nowa trasa rowerowa i odrestaurowany pałac to nie tylko atrakcja turystyczna. To także impuls do rozwoju lokalnej społeczności. Dzięki łatwiejszemu dojazdowi z Zielonej Góry, Bojadła zyskują na znaczeniu jako cel weekendowych wypadów. Restauracja, lody, lemoniada – to wszystko tworzy miejsca pracy i przyciąga mieszkańców okolicznych miejscowości. Co więcej, rowerostrada zachęca do aktywnego trybu życia, co ma pozytywny wpływ na zdrowie i samopoczucie mieszkańców regionu.
To także dowód na to, że współpraca samorządów, fundacji i środków unijnych może przynieść spektakularne efekty. Pałac, który jeszcze dekadę temu był ruiną, dziś tętni życiem i przyciąga gości z całej Europy. To wzór do naśladowania dla innych gmin, które posiadają podobne zabytki.
Co dalej? Ruszaj w drogę!
Pałac w Bojadłach to miejsce, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Droga z Łazu jest gładka jak stół, a widoki – niezapomniane. Jeśli szukacie pomysłu na weekendową wycieczkę, nie szukajcie dalej. Wsiadajcie na rowery i ruszajcie w stronę Odry. Czeka tam na Was historia, natura i odrobina luksusu w barokowym wydaniu. A jeśli dopisze pogoda, lody na tarasie będą wisienką na torcie.
Informacje przekazała Fundacja Pałac Bojadła.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!