Koniec remontu ul. Zacisze, ale kierowców czeka kolejne zamknięcie od poniedziałku
Najpierw była frustracja i pytania „dlaczego to tyle trwa?”, potem kolejne objazdy i dyskusje w sieci. Teraz na ul. Zacisze w Zielonej Górze pojawił się wyraźny znak, że wielomiesięczna przebudowa dobiega końca: w miniony piątek wykonawca ułożył warstwę ścieralną. To moment, na który czekali zarówno mieszkańcy, jak i kierowcy dojeżdżający w okolice sklepów przy tej trasie.
Opóźnienie prac – jak przyznaje wykonawca – wyniosło kilka miesięcy i było szczególnie odczuwalne w codziennym ruchu. Właściciel firmy Bud-Dróg, Marcin Kwapiszewski, tłumaczy, że za wydłużeniem terminu stała seria problemów technicznych, których nie dało się przewidzieć na etapie planowania, a część z nich nie wynikała z samej organizacji budowy, tylko z warunków w terenie i pod ziemią.
„Niespodzianki” pod jezdnią i teren pokopalniany
Kwapiszewski podkreśla, że ul. Zacisze leży na trudnym podłożu pokopalnianym. W trakcie robót ziemnych – podczas dużych wykopów pod kolektor kanalizacji deszczowej – natrafiano m.in. na węgiel. Do tego doszły liczne kolizje z infrastrukturą podziemną. Część z nich była znana wcześniej, ale wiele ujawniło się dopiero podczas prowadzenia wykopów, bo nie było ich na mapach.
„W branży pracuję od 25 lat, ale na żadnym placu budowy jeszcze nie spotkałem tylu „niespodzianek”.”
Marcin Kwapiszewski, firma Bud-Dróg
Wykonawca odniósł się też do krytyki pojawiającej się w Internecie. Przyznaje, że głosy niezadowolenia do niego docierają, bo od 17 lat mieszka w Zielonej Górze i – jak mówi – również zależy mu na sprawnym poruszaniu się po mieście. Jednocześnie zaznacza, że z perspektywy osób stojących w korkach nie zawsze widać, jakie przeszkody występują „pod asfaltem”.
„Problem w tym, że krytycy nie mają wiedzy, z czym musieliśmy się zmierzyć.”
Marcin Kwapiszewski, firma Bud-Dróg
Rury 1200 milimetrów, spawy po 8 godzin i praca w 5-metrowym wykopie
Jednym z kluczowych zadań było osadzenie rur kolektora o średnicy 1200 milimetrów. Jak relacjonuje Bud-Dróg, w praktyce sprawa skomplikowała się już na etapie samej dostępności materiału – te elementy miał oferować tylko jeden producent, a na dostawę trzeba było czekać kilka tygodni. To wyhamowało tempo robót, bo bez podstawowych komponentów nie dało się kontynuować kolejnych etapów.
Wyzwanie stanowiły także same warunki montażu. Rury miały długość 8 metrów, ale układanie ich w całości często nie wchodziło w grę – co kilka metrów pojawiała się kolizja z siecią, np. gazową lub elektryczną. To oznaczało konieczność dzielenia odcinków i wykonywania spawów w trudnych warunkach.
„Taki jeden spaw jednej rury trwał osiem godzin.”
Marcin Kwapiszewski, firma Bud-Dróg
Jak tłumaczy wykonawca, część prac toczyła się głęboko pod ziemią – w wykopach sięgających 5 metrów – co wpływało na tempo i wymuszało szczególne zabezpieczenia. Wykopy wymagały przygotowania miejsca pod duże, 5-metrowe szalunki. Kiedy w trakcie robót okazywało się, że trzeba zmienić przebieg rury z powodu nieplanowanej kolizji, wówczas należało dostosowywać także umiejscowienie zabezpieczeń, wykonywać spawy robocze i reorganizować pracę całego frontu robót.
W praktyce na przebieg inwestycji wpływało równocześnie kilka czynników, które – według wykonawcy – „nakładały się” na siebie:
- kolizje z podziemnymi sieciami (część niezinwentaryzowana na mapach),
- teren pokopalniany w rejonie ul. Zacisze,
- problemy logistyczne związane z dostawą rur 1200 milimetrów od jednego producenta,
- długie i czasochłonne spawanie odcinków w głębokich wykopach,
- konieczność specjalistycznego zabezpieczania wykopów przy użyciu 5-metrowych szalunków.
Sroga zima i ostatnia przeszkoda: „niepozorna studnia”
Do listy problemów doszła pogoda. Wykonawca zwraca uwagę, że miniona zima była wyjątkowo wymagająca, a przerwa zimowa trwała dwa i pół miesiąca – jak wskazuje – tak długiego przestoju nie było od chyba 13 lat. Przy zamarzniętym gruncie prace w wykopach stają się niemożliwe do wykonania, a – jak zaznacza Bud-Dróg – firma musi też zapewnić pracownikom bezpieczne i godne warunki.
„Od chyba 13 lat nie zdarzyło się, żeby zimowy przestój trwał dwa i pół miesiąca.”
Marcin Kwapiszewski, firma Bud-Dróg
Kiedy wydawało się, że najtrudniejsze etapy są za drogowcami, na finiszu pojawił się jeszcze jeden kłopot. Chodziło o studnię, która od lat znajdowała się w pasie zieleni. Po zmianie geometrii jezdni trzeba było ją otworzyć, a wtedy wyszło na jaw, że jej konstrukcja nie pasuje do wprowadzonych zmian. To oznaczało powrót do ciężkiego sprzętu i ponowne prace z użyciem szalunków, zbrojeń i wylewek.
Co jest gotowe, a co jeszcze przed drogowcami
Remont ul. Zacisze można już uznać za zakończony w głównym zakresie. Zakończono prace, które najbardziej interesują użytkowników drogi: powstała nowa nawierzchnia, wykonano chodniki i ścieżkę rowerową, a dojazd do marketów ma być łatwiejszy. Do domknięcia pozostają jednak elementy „na ostatnią prostą” – przede wszystkim oznakowanie poziome oraz prace przy zieleni.
To jednak nie koniec utrudnień w tym rejonie Zielonej Góry. Kierowcy muszą przygotować się na kolejną zmianę organizacji ruchu: od poniedziałku – w związku z budową Trasy Aglomeracyjnej – wprowadzono całkowite zamknięcie ul. Zacisze na odcinku od Ronda im. Haliny Lubicz do zjazdu na wysokości sklepu Biedronka. Oznacza to, że mimo świeżo położonej warstwy ścieralnej, przejazd przez ten fragment nie będzie możliwy do czasu zakończenia prac związanych z Trasą Aglomeracyjną.
Wykonawca podkreśla, że skracanie czasu robót jest w interesie firmy, bo przestoje generują koszty, a błędy oznaczają poprawki w okresie gwarancyjnym. Dla mieszkańców najważniejsze są jednak efekty w terenie: gotowa infrastruktura pieszo-rowerowa, nowa jezdnia i zmiany układu, które mają usprawnić poruszanie się w tej części miasta – choć chwilowo trzeba będzie jeszcze uzbroić się w cierpliwość.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!