Tusk apeluje do Kijowa i pokazuje plan podwyżek na 2027 rok
Premier reaguje na decyzję Ukrainy i apeluje o obniżenie napięcia
Premier Donald Tusk ponownie zwrócił się do prezydenta elekta Karola Nawrockiego oraz prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o znalezienie sposobu na wyciszenie emocji po decyzji o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Szef rządu podkreślił, że sprawa wywołała kryzys w relacjach między Warszawą a Kijowem i nie może zostać zlekceważona. Zaznaczył jednocześnie, że potrzebne jest działanie nastawione na deeskalację, a nie dalsze zaostrzanie sporu.
W wystąpieniu premier przypomniał, że pamięć o zbrodniach Ukraińskiej Powstańczej Armii wobec Polaków pozostaje w Polsce żywa i ma bezpośredni wpływ na odbiór decyzji podejmowanych po stronie ukraińskiej. W tym kontekście zaapelował do władz w Kijowie o pokazanie dobrej woli. Według premiera właśnie taki gest mógłby pomóc ograniczyć napięcie, które pojawiło się po ostatniej decyzji Wołodymyra Zełenskiego.
"Historia dzieliła nasze narody i nie wytrzemy z pamięci zbrodni Ukraińskiej Powstańczej Armii, które zostały popełnione na Polakach. Mam nadzieję, że strona ukraińska zrozumie, że nikt nie może lekceważyć naszej wrażliwości"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Premier wyraźnie zaznaczył jednak, że z polskiego punktu widzenia równie ważne jest utrzymanie strategicznego celu, jakim pozostaje wsparcie Ukrainy broniącej się przed rosyjską agresją. W jego ocenie interes Polski wymaga, by emocje zostały obniżone, ponieważ stawką jest bezpieczeństwo całego regionu. To dlatego, mimo ostrej reakcji na samą decyzję symboliczną, rząd podkreśla konieczność dalszej współpracy z Ukrainą.
"Ukraina nie może przegrać tej wojny. Gdyby tak się stało, Polska znajdzie się w dramatycznie trudniejszej sytuacji"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Szef rządu odniósł się też do kwestii przyszłego członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej. Zapowiedział, że Polska będzie wspierać Kijów na tej drodze, ale tylko przy zachowaniu tych samych zasad, które obowiązują wszystkie państwa kandydujące. W praktyce oznacza to konieczność spełnienia przez Ukrainę europejskich standardów, w tym reguł uczciwej konkurencji oraz skutecznej walki z korupcją.
Rząd przyjął propozycje na 2027 rok: pensje, emerytury i płaca minimalna
Podczas posiedzenia Rady Ministrów przyjęto pakiet propozycji gospodarczo-społecznych na 2027 rok. Teraz dokumenty trafią do Rady Dialogu Społecznego, gdzie będą przedmiotem dalszych rozmów. Chodzi o trzy kluczowe obszary: wzrost płacy minimalnej, waloryzację emerytur i rent oraz podwyżki wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej.
Zgodnie z przyjętą propozycją płaca minimalna ma wzrosnąć z 4806 zł do 4950 zł. To jeden z najważniejszych parametrów dla pracowników otrzymujących najniższe wynagrodzenie, ale także dla firm planujących koszty pracy na kolejne lata. Równolegle rząd zaproponował waloryzację emerytur i rent o co najmniej 3,48 proc., co ma chronić realną wartość świadczeń w warunkach prognozowanej inflacji.
- Płaca minimalna ma wzrosnąć z 4806 zł do 4950 zł.
- Waloryzacja emerytur i rent została zaproponowana na poziomie co najmniej 3,48 proc.
- Wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej mają wzrosnąć o 3 proc.
- Pakiet dotyczy roku 2027 i został skierowany do Rady Dialogu Społecznego.
- Ministerstwo Finansów prognozuje inflację w 2027 roku na poziomie 2,5 proc.
Podwyżka dla budżetówki ma wynieść 3 proc. i obejmie między innymi urzędników oraz nauczycieli. To ważna informacja dla dużej grupy pracowników sektora publicznego, którzy czekają na założenia płacowe na kolejne lata. Premier zaznaczył przy tym, że rząd pamięta szczególnie o nauczycielach, którzy już wcześniej otrzymali znaczący wzrost wynagrodzeń.
"Z determinacją zadbaliśmy o to, aby nauczyciele w Polsce zarabiali więcej. Podwyżka z 2024 roku była największa w historii, ale wiem, że powinno być więcej. Jak tylko pojawi się taka możliwość, nauczyciele będą tą grupą, o której będę pamiętał"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Premier przekonywał również, że celem proponowanych zmian jest ograniczenie skutków inflacji dla domowych budżetów. Według zapowiedzi rządu podwyżki i waloryzacja mają sprawić, by wzrost cen nie niwelował wzrostu dochodów pracowników i świadczeniobiorców. W tym kontekście istotne jest, że Ministerstwo Finansów przewiduje inflację w 2027 roku na poziomie 2,5 proc., co stanowi punkt odniesienia dla planowanych decyzji płacowych i socjalnych.
"Pilnujemy, żeby inflacja nie zjadała pieniędzy i samych podwyżek – tak, jak było to kiedyś"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Najbliższy etap to rozmowy w Radzie Dialogu Społecznego, gdzie propozycje rządu zostaną przedstawione partnerom społecznym. To właśnie tam będą analizowane skutki planowanych zmian dla pracowników, emerytów, rencistów i finansów publicznych. Na dziś wiadomo jedno: rząd formalnie rozpoczął procedurę wyznaczania parametrów płacowych i świadczeniowych na 2027 rok, a równolegle premier wysłał wyraźny sygnał, że w relacjach z Ukrainą potrzebne są zarówno stanowczość, jak i obniżenie temperatury sporu.