Piątek, 11 września 2026
Imieniny: Jacek, Dagna, Feliks

Odeszła Iwona Peryt-Gierasimczuk. Była twarzą ochrony zielonogórskich zabytków

Reklamuj sie w tym artykule

Nie żyje Iwona Peryt-Gierasimczuk, historyk sztuki i wieloletnia wojewódzka konserwator zabytków. Miała 70 lat, a jej nazwisko przez lata było w Zielonej Górze kojarzone z ochroną historycznej tkanki miasta, sporami o kształt przestrzeni i troską o zabytki sakralne.

Wieloletnia praca na rzecz zabytków i kultury

Iwona Peryt-Gierasimczuk pełniła funkcję wojewódzkiej konserwator zabytków od 1993 do 2002 r. Wcześniej i później była związana z pracą na rzecz kultury oraz ochrony dziedzictwa. W ostatnich latach kierowała wydziałem kultury w urzędzie marszałkowskim, a wcześniej uczyła w Plastyku, wykładała na uczelni w Sulechowie i była kuratorką galerii Pro Arte na Starym Rynku.

Specjalizowała się w zabytkach sakralnych, a już na początku swojej pracy podkreślała, że właśnie ta dziedzina jest jej najbliższa. Jej zawodowa droga obejmowała również siedem lat w zielonogórskim Biurze Dokumentacji Zabytków, kiedy wojewódzkim konserwatorem był Stanisław Kowalski.

Głośne spory o ochronę historycznych budynków

Jej kadencja przypadła na czas wyjątkowo trudny dla zabytków. Był to okres pierwszych lat po upadku komunizmu, kiedy w Polsce trwała transformacja, a w praktyce wiele decyzji zależało od pieniędzy i układów. W Zielonej Górze oznaczało to m.in. rewitalizacje kamieniczek na deptaku, ale też konflikty o wygląd wyremontowanego banku PKO czy budynku po Cepelii na rogu Żeromskiego i Kupieckiej.

Jednym z najgłośniejszych wydarzeń była sprawa Polskiej Wełny. Zakład upadł w 1999 r., a syndyk chciał rozebrać pofabryczne budynki z drugiej dekady XX wieku i sprzedać oczyszczoną działkę. Domagał się też wykreślenia obiektów z rejestru zabytków, do którego sama Peryt-Gierasimczuk wcześniej je wpisała. Konserwator nie zgodziła się na takie rozwiązanie i broniła historycznej wartości kompleksu.

„Nigdy nie zgodzę się na wyburzenie budynków Polskiej Wełny”

Iwona Peryt-Gierasimczuk, wojewódzka konserwator zabytków

W tej samej sprawie zwracała uwagę, że ochrona zabytku nie oznacza całkowitego zamrożenia inwestycji. Jej zdaniem nowy właściciel mógł szukać dla obiektu nowej funkcji, ale bez niszczenia tego, co stanowiło o jego historycznej i estetycznej wartości. Wspominała też później, że w związku z tym sporem wojewoda miał grozić jej odwołaniem, jeśli nie zgodzi się na wyburzenie.

Rodzina, tradycja i silne więzi z Zieloną Górą

Jej biografia wykraczała daleko poza urzędową pracę. Pochodziła z rodziny o niezwykle bogatej historii, a pierwsze lata życia spędziła przy ul. Drzewnej. Miała trzech braci i siostrę, a w młodości kształtowały ją tradycje makusyńskie, czyli szczep harcerski założony przez Zbigniewa Czarnucha.

Najbardziej znanym z rodzeństwa był Ryszard, reżyser operowy, dyrektor Polskiej Opery Królewskiej w Warszawie i Honorowy Obywatel Zielonej Góry. W rodzinie ważną postacią był też Marek, jeden z pionierów informatyzacji w Polsce oraz popularyzator techniki i nowych technologii. Iwona często podkreślała, że rodzeństwo pozostawało ze sobą bardzo blisko.

„Byliśmy i jesteśmy kochającą się rodziną”

Iwona Peryt-Gierasimczuk

W ostatnich miesiącach chętnie wracała w mediach społecznościowych do tematów rodzinnych, religijnych i artystycznych. Wspominała rodziców, którzy pobrali się w Baranowiczach i wspólnie przeżyli 43 lata. Pisała o domu pełnym dzieci, o wdzięczności za wychowanie i o pamięci, którą chciała ocalić dla kolejnych pokoleń.

Pamięć o bracie i ważne inicjatywy dla miasta

Jednym z jej największych planów było przygotowanie monografii poświęconej Ryszardowi Perytowi, który zmarł w 2019 r. Choć nie zdążyła doprowadzić tego projektu do końca, uporządkowała jego obszerne zbiory i zebrała wspomnienia osób, które go znały. Z jej inicjatywy Szkoła Podstawowa nr 6 otrzymała imię Ryszarda Peryta.

Dbała też o to, by pamięć o bracie była obecna w przestrzeni miasta. Zabiegała o umieszczenie w deptaku przy Muzeum Ziemi Lubuskiej płyty poświęconej jego osobie. Z kolei cztery lata temu zabierała głos w sprawie rzeźby Winiarki Emmy, opowiadając się za jej ustawieniem w pierwotnie planowanym miejscu, czyli na skwerze przy Rondzie Dmowskiego. Ostatecznie tak właśnie się stało.

Śmierć Iwony Peryt-Gierasimczuk ma znaczenie nie tylko dla jej rodziny i przyjaciół. To także ważna wiadomość dla lokalnej społeczności, bo od lat współtworzyła dyskusję o tym, jak ma wyglądać Zielona Góra, co warto chronić i jak łączyć rozwój miasta z szacunkiem dla jego historii. Jej decyzje i publiczne stanowiska wpływały na przestrzeń, którą mieszkańcy widzą na co dzień.

Dziedzictwo, które zostaje w mieście

Iwona Peryt-Gierasimczuk odeszła przed tygodniem, ale pozostawiła po sobie wyraźny ślad w życiu kulturalnym i konserwatorskim Zielonej Góry. Zapamiętana zostanie jako osoba konsekwentna, dobrze przygotowana i mocno związana z rodziną, sztuką oraz lokalnym dziedzictwem.

Jej historia przypomina, że ochrona zabytków nie jest tylko administracyjnym obowiązkiem. To także odpowiedzialność za pamięć miasta i jego tożsamość. W wielu sprawach, które kiedyś budziły spory, właśnie ona stawała po stronie historycznej wartości miejsc, które dziś stanowią część zielonogórskiego krajobrazu.

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
AJ

Anna Jurewicz

Pisze o kulturze i ludziach Zielonej Góry; szuka historii, które budują wspólnotę i pokazują lokalną tożsamość.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!