Odeszła Iwona Peryt-Gierasimczuk. Była twarzą ochrony zielonogórskich zabytków
Nie żyje Iwona Peryt-Gierasimczuk, historyk sztuki i wieloletnia wojewódzka konserwator zabytków. Miała 70 lat, a jej nazwisko przez lata było w Zielonej Górze kojarzone z ochroną historycznej tkanki miasta, sporami o kształt przestrzeni i troską o zabytki sakralne.
Wieloletnia praca na rzecz zabytków i kultury
Iwona Peryt-Gierasimczuk pełniła funkcję wojewódzkiej konserwator zabytków od 1993 do 2002 r. Wcześniej i później była związana z pracą na rzecz kultury oraz ochrony dziedzictwa. W ostatnich latach kierowała wydziałem kultury w urzędzie marszałkowskim, a wcześniej uczyła w Plastyku, wykładała na uczelni w Sulechowie i była kuratorką galerii Pro Arte na Starym Rynku.
Specjalizowała się w zabytkach sakralnych, a już na początku swojej pracy podkreślała, że właśnie ta dziedzina jest jej najbliższa. Jej zawodowa droga obejmowała również siedem lat w zielonogórskim Biurze Dokumentacji Zabytków, kiedy wojewódzkim konserwatorem był Stanisław Kowalski.
Głośne spory o ochronę historycznych budynków
Jej kadencja przypadła na czas wyjątkowo trudny dla zabytków. Był to okres pierwszych lat po upadku komunizmu, kiedy w Polsce trwała transformacja, a w praktyce wiele decyzji zależało od pieniędzy i układów. W Zielonej Górze oznaczało to m.in. rewitalizacje kamieniczek na deptaku, ale też konflikty o wygląd wyremontowanego banku PKO czy budynku po Cepelii na rogu Żeromskiego i Kupieckiej.
Jednym z najgłośniejszych wydarzeń była sprawa Polskiej Wełny. Zakład upadł w 1999 r., a syndyk chciał rozebrać pofabryczne budynki z drugiej dekady XX wieku i sprzedać oczyszczoną działkę. Domagał się też wykreślenia obiektów z rejestru zabytków, do którego sama Peryt-Gierasimczuk wcześniej je wpisała. Konserwator nie zgodziła się na takie rozwiązanie i broniła historycznej wartości kompleksu.
„Nigdy nie zgodzę się na wyburzenie budynków Polskiej Wełny”
Iwona Peryt-Gierasimczuk, wojewódzka konserwator zabytków
W tej samej sprawie zwracała uwagę, że ochrona zabytku nie oznacza całkowitego zamrożenia inwestycji. Jej zdaniem nowy właściciel mógł szukać dla obiektu nowej funkcji, ale bez niszczenia tego, co stanowiło o jego historycznej i estetycznej wartości. Wspominała też później, że w związku z tym sporem wojewoda miał grozić jej odwołaniem, jeśli nie zgodzi się na wyburzenie.
Rodzina, tradycja i silne więzi z Zieloną Górą
Jej biografia wykraczała daleko poza urzędową pracę. Pochodziła z rodziny o niezwykle bogatej historii, a pierwsze lata życia spędziła przy ul. Drzewnej. Miała trzech braci i siostrę, a w młodości kształtowały ją tradycje makusyńskie, czyli szczep harcerski założony przez Zbigniewa Czarnucha.
Najbardziej znanym z rodzeństwa był Ryszard, reżyser operowy, dyrektor Polskiej Opery Królewskiej w Warszawie i Honorowy Obywatel Zielonej Góry. W rodzinie ważną postacią był też Marek, jeden z pionierów informatyzacji w Polsce oraz popularyzator techniki i nowych technologii. Iwona często podkreślała, że rodzeństwo pozostawało ze sobą bardzo blisko.
„Byliśmy i jesteśmy kochającą się rodziną”
Iwona Peryt-Gierasimczuk
W ostatnich miesiącach chętnie wracała w mediach społecznościowych do tematów rodzinnych, religijnych i artystycznych. Wspominała rodziców, którzy pobrali się w Baranowiczach i wspólnie przeżyli 43 lata. Pisała o domu pełnym dzieci, o wdzięczności za wychowanie i o pamięci, którą chciała ocalić dla kolejnych pokoleń.
Pamięć o bracie i ważne inicjatywy dla miasta
Jednym z jej największych planów było przygotowanie monografii poświęconej Ryszardowi Perytowi, który zmarł w 2019 r. Choć nie zdążyła doprowadzić tego projektu do końca, uporządkowała jego obszerne zbiory i zebrała wspomnienia osób, które go znały. Z jej inicjatywy Szkoła Podstawowa nr 6 otrzymała imię Ryszarda Peryta.
Dbała też o to, by pamięć o bracie była obecna w przestrzeni miasta. Zabiegała o umieszczenie w deptaku przy Muzeum Ziemi Lubuskiej płyty poświęconej jego osobie. Z kolei cztery lata temu zabierała głos w sprawie rzeźby Winiarki Emmy, opowiadając się za jej ustawieniem w pierwotnie planowanym miejscu, czyli na skwerze przy Rondzie Dmowskiego. Ostatecznie tak właśnie się stało.
Śmierć Iwony Peryt-Gierasimczuk ma znaczenie nie tylko dla jej rodziny i przyjaciół. To także ważna wiadomość dla lokalnej społeczności, bo od lat współtworzyła dyskusję o tym, jak ma wyglądać Zielona Góra, co warto chronić i jak łączyć rozwój miasta z szacunkiem dla jego historii. Jej decyzje i publiczne stanowiska wpływały na przestrzeń, którą mieszkańcy widzą na co dzień.
Dziedzictwo, które zostaje w mieście
Iwona Peryt-Gierasimczuk odeszła przed tygodniem, ale pozostawiła po sobie wyraźny ślad w życiu kulturalnym i konserwatorskim Zielonej Góry. Zapamiętana zostanie jako osoba konsekwentna, dobrze przygotowana i mocno związana z rodziną, sztuką oraz lokalnym dziedzictwem.
Jej historia przypomina, że ochrona zabytków nie jest tylko administracyjnym obowiązkiem. To także odpowiedzialność za pamięć miasta i jego tożsamość. W wielu sprawach, które kiedyś budziły spory, właśnie ona stawała po stronie historycznej wartości miejsc, które dziś stanowią część zielonogórskiego krajobrazu.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!